powertepach.pl
twitter facebook rss

W drodze do Albanii

Jak dotąd najdalszym zakątkiem na południu Bałkanów do którego dotarliśmy była Velika Plaza za Ulcinj w Montenegro. W 2015r. ze znajomymi postanowiliśmy ruszyć jeszcze dalej na południe i po plażowaniu w południowej Czarnogórze udaliśmy się do kraju Skanderbega i Envera Hodży-Shqiperii zwanej Albanią. Nasza trasa to pętla ( jak zwykle :) ) przez Słowację, Węgry, Serbię Czarnogórę, Albanię, Grecję, Macedonię i powrót na Serbię, Węgry, Słowację i Polskę. Przejechaliśmy właściwie  wybrzeże Albanii tylko kilkakrotnie zapuszczając się w górzyste rejony. Ale podróż z 2 letnim maluchem i posiadanie jak na razie statusu „dyletantów albańskich” mają swoje prawa. Na przyszłość jako już starzy albańscy wyjadacze :) zapuścimy się z pewnością w bardziej górzyste rejony, które obecnie obserwowaliśmy w większości tylko z okien samochodu. Po powrocie i przed wyjazdem znajomi pytali: Czy warto jechać do TAKIEGO kraju? co tam można właściwie zobaczyć? czy jest tam bezpiecznie? jak tam najlepiej i najszybciej dojechać? Na część tych pytań nie znaliśmy odpowiedzi i poznaliśmy je dopiero w trakcie zagłębiania się w Albanię. Odpowiedzi na niektóre z nich i inne pojawią się podczas tej relacji z podróży. Ale jak mawia Bogusław W. „Nie będę uprzedzał faktów” :) .

1Może na początek kwestia dojazdu do Albanii. Właściwie z Polski są dwie drogi ( no może wliczając przejazd przez Bośnię i Hercegowinę i Chorwację cztery). Najkrótsza wydaje się ta przez Czarnogórę i taka jest. Jednak z perspektywy drogi powrotnej do Polski z Albanii stwierdzam, że droga łatwiejsza i szybsza jest trasa wjazdowa do Albanii od strony Grecji pomimo, że to z Lublina do Ksamil 2000 kilometrów. My jednak początek wyprawy zamierzaliśmy spędzić w Czarnogórze więc w okolicy Kragujevac w Serbii ostro skręciliśmy z autostrady w kierunku granicy z Czarnogórą…ale po kolei :).

Trzeba przyjąć, że droga do Doni Stoj w okolicy Ulcinj w Montenegro z Lublina to ponad 1600 km z czego tylko ok 680 km przypada na autostrady. Jest to odcinek do przejechania w dwa dni (czego przykładem jest mój znajomy który to zrobił podczas tej wyprawy), my jednak postanowiliśmy miedzy innymi z uwagi na podróż z dzieckiem podzielić etap na 3 dni. Jak to wyglądało w praktyce ? Otóż punktem docelowym była w dniu 22.08. miejscowość Kragujevac w Serbii gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Kolega wyjeżdżając z Lublina o godzinie 23.00 21.08. dotarł tam 22.08. o godzinie 19.00 co daje 20 godzin jazdy. Jest to możliwe jak widać i do wykonania, jednak my postanowiliśmy wyjechać z Lublina dzień wcześniej i dotrzeć do Koszyc na Słowacji.  Po drodze czekały nas roboty drogowe na Słowacji i zamknięta droga Svidnik-Presov (ciekawe jak długo jeszcze), w każdym razie około godziny 17.00 dotarliśmy do motelu w Koszycach w pobliżu centrum. Jak zwykle omijamy płatne odcinki na trasie od Barwinka czyli obwodnicę Świdnika i 30 km Presov-Koszyce. Oczywiście nasz plan zwiedzania Koszyc zakończył się na najbliższym placu zabaw :) .

Wczesnym rankiem 22.08 wyruszamy z Koszyc w stronę granicy węgierskiej dawną drogą nr 17 na której Słowacy by wymusić korzystanie z ich równoległej do tej drogi autostrady postawili co kilkaset metrów kilkadziesiąt ograniczeń prędkości do 40km/h. Następnie ze znajomymi spotkamy się na słowacko-węgierskim przejściu granicznym Seńa-Tornyosnemeti 22.08 o godzinie 6.00. Wcześniej dokonujemy zakupu gazu na słowackiej stacji przed węgierską granicą ( cena 0,58centa/l ). Po stronie Węgierskiej zakupujemy węgierską winietę miesięczną na autostradę ( z tego co pamiętam 20 Euro ) i ruszamy dalej.

Węgry natomiast jak to Węgry, najlepsze autostrady po drodze do Albanii i pola kukurydzy po bokach. Szkoda jedynie że coraz bardziej pogarsza się droga E71 (3)od granicy słowackiej do węgierskiego Miskolca. Coraz więcej w niej dziur na tym w miarę prostym 80 km odcinku.Cena gazu na OMV to 223 forinty/l).

Po południu docieramy do granicy węgiersko-serbskiej w Horos-Roszke, którą w dniu 22.08 na południe przekraczamy niemal bez kolejki. Jednak to co widzimy w drugą stronę z Serbii na Węgry mrozi krew w żyłach i daje nam sporo do myślenia. Kolejka na kilka dobrych godzin czekania, wydaje się jednak, że są to głównie niemieccy Turcy wracający z wakacji w Turcji do Niemiec przed rozpoczęciem roku szkolnego. Po stronie Serbskiej wymieniamy trochę Euro na Dinary po kursie 117,12 za 1 Euro.

Jeszce tankowanie gazu na trzeciej stacji benzynowej od granicy (po 77 Dinarów/l) i jedziemy już sprawnie dalej w stronę Belgradu, który również mijamy w miarę szybko biegnącą przez miasto dwupasmówką.

Zachowało się mi kilka rachunków więc wstawię w tym miejscu:

autostrada Subotica-Novi Sad – 330 Din

autostrada Novi Sad-Belgrad – 240 Din

autostrada Belgrad-Nisz – 350 Din

Następnie jak już pisałem wcześniej docieramy do miejscowości Kragujevac do zarezerwowanego Hostelu.

lublin kragujevac

Kragujevac SerbiaKragujevac SerbiaKragujevac SerbiaNaprawdę polecam to miejsce, w cenie ok 12 Euro od osoby ( nie pamiętam już czy płaciliśmy w Dinarach czy w Euro)  otrzymaliśmy schludne pokoje i łazienkę, a rano 23.08 naprawdę niezłe i obfite śniadanie. Hostel znajduje się przed wjazdem do Kragujevac . Jednak w Kragujewac mieszkamy pod miastem i traktujemy je jedynie jako miejsce noclegowe, zatem zwiedzanie centrum odpuszczamy. 23.08 około 9.00 ruszamy w kierunku granicy z Czarnogórą.4Na mapie trasa wygląda nieźle, ale to 462 km praktycznie przez góry i miasta bez obwodnic. Początek trasy w Serbii to niewielkie górki, jednak im bliżej granicy z Czarnogórą tym krajobraz się zmienia i w oddali widać coraz większe góry.

DSC_0024DSC_0048 DSC_0030DSC_0038Granicę Serbsko- Czarnogórską przekraczamy w bardzo malowniczym przejściu granicznym Mehov Krś leżącym przy rzece Ibar. Kolejka niewielka kilka samochodów. Następnie kierujemy się w stronę miejscowości Berane Kanionem rzeki Ibar. Dalej wzdłuż rzeki Lim jedziemy w stronę miejscowości Mojkovac. Stąd wzdłuż rzeki  Tara zmierzamy w stronę Kolaśin i Kanionu rzeki Moraća. Powtórzę się ale pomimo znacznego spowolnienia trasa ta jest naprawdę przepiękna i po „płaszczyznach” Węgier i północnej Serbii radykalną odmianą.

 

Droga E65, E80 to trasa na Podgoricę więc im bliżej stolicy tym ruch staje się coraz większy. Przed nami Kanion rzeki Moraća, zatrzymujemy się jeszcze po drodze na jakąś drobna przekąskę i późnym popołudniem przemierzamy go w zacienieniu.

Jeszcze tylko tankowanie przed Podgoricą gazu (0,57 Euro/l ) i ruszamy wzdłuż wybrzeża w stronę Doni Śtoj gdzie w cenie około 11 Euro mieliśmy zarezerwowaną kwaterę. Wzdłuż wybrzeża nie pojedziemy za szybko ponieważ przebijamy się przez miasteczka gdzie wszyscy spokojnie chodza sobie po głównej drodze.

I na koniec super atrakcja, czyli pościg „naganiaczy” . Przed samym Ulcinj, szaleńczo pędzi za nami jakiś facet w VW Golfie mrugając światłami i trąbiąc. W pierwszym momencie jestem przekonany, że coś się stało z moim samochodem lub coś mi odpada. Zatrzymuje się więc w pierwszym możliwym miejscu i czekam. Podbiega do nas facet i coś zaczyna ostro tłumaczyć machając rękami. W jego plątaninie angielskiego, rosyjskiego, polskiego zaczynam rozumieć o co mu chodzi. Pan postanawia nas „zagarnąć ” jako turystów do jakiegoś hotelu. Na informację o rezerwacji, spokojnie tłumaczy, że wszystko załatwi, żeby jechać za nim to nas zaprowadzi do „super” hotelu. Delikatnie dziękujemy za pomoc jednak to niewiele to daje bo facet jakby nigdy nic jedzie za nami, przed nami i próbuje kierować nasza trasą. Jednak przed Ulcinj daje za wygraną i znika. W samym Ulcinj wzdłuż drogi już nawet po zmroku siedzi mnóstwo ludzi z kartonami na których proponują kwatery.W takim klimacie docieramy do Doni Śtoj.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Submitted in: Albania | Tagi: