powertepach.pl
twitter facebook rss

Kas – Selcuk i powrót do Polski

Bez tytułu Po eskapadach Tureckich nadszedł czas na powolny powrót do domu.Planowana trasa to Kas-Selcuk i tutaj nocleg. Następnie prom do Galipoli i tam kolejny nocleg oraz Szeged na Węgrzech.

Bez tytułu1Ale na początek powrót wzdłuż malowniczego południowego wybrzeża Turcji czyli wschodniej Licji i wschodnim wybrzeżem morza Egejskiego.

Kilometrowo trasa nie wydaje się długa . Jednak jest to jazda wzdłuż wybrzeża, co wiąże sie z serpentynami i jazdą około 40 km na godzinę.

jednak widoki są niesamowite.

kas turcjakas turcjaŻegnamy malownicze Kas i ruszamy wybrzeżem w kierunku Selcuk.

P1120891P1120901P1120905P1120906Robimy krótki postój w miejscowości Mugla . Krótki spacer po bazarze , jakaś przekąska i ruszamy dalej. Zrobiło się gorąco w Mugla termometry pokazywały 42 stopnie w cieniu.Mugla TurcjaAle ruszamy dalej w kierunku Selcuk w którym mieliśmy bazę wypadową na okoliczne zabytki na początku wyprawy. Spodobał nam się również miejscowy Otel o wieloznacznej nazwie Antik. Postanawiamy więc w drodze powrotnej również w nim przenocować.

IMG_1533IMG_0148Drogi w Turcji są bardzo dobre jak już pisałem wcześniej. Jednak zawsze trzeba uważać na poruszające się po nich „żywe kamienie” :) .

IMG_1547IMG_1548Całe południowe zachodnie tureckie wybrzeże morza Egejskiego jest bardzo piękne. ie tylko z uwagi na znajdującą się tam ogromną ilość zabytków ( wystarczy skręcić w pierwszą lepsza boczna drogę i na coś się wyjedzie), ale też z uwagi na otaczający drogi krajobraz. U nas pewnie byłby to park krajobrazowy. Turcy jednak spokojnie przewalili sobie przez środek drogę.IMG_1555IMG_1553IMG_1571I wreszcie docieramy do Selcuk jak zwykle wieczorem.czyli pozostaje jedynie wieczorny spacer po jego zaułkach. A wieczorem z nudów z balkonu obserwujemy ulicę Selcuk przed naszym Otelem. Zastanawia nas wzmożony ruch pod jednym sklepem po zapadnięciu zmroku. Podjeżdżają tam liczne samochody z których wysiadają mężczyźni i wychodzą z tajemniczymi papierowymi torbami. Po bliższym przyjrzeniu się przez lornetkę okazuje się że mieszkamy naprzeciwko tureckiej „mety”, gdzie po cichu, po zmroku sprzedawany jest alkohol. Oczywiście w supermarketach w Turcji jest on dostępny, jednak jak to zwykle bywa przy regulowanej cenie towaru. W sklepie 0,5 litra to cena około 80 złotych, zatem czarny rynek ma szerokie pole do zapełnienia tej luki :)

selcuk turcjaselcuk turcjaNastępnego dnia ruszamy w stronę Canakkale by wreszcie przeprawić się do Europy na półwysep Galipoli. Oczywiście prom i docieramy do naszego Otelu z początków podróży.Właściciel już nas poznaje i tym razem już bez targowania otrzymujemy pokój za 12 Euro od osoby. zaczyna mnie jednak niepokoić inna rzecz. Od pewnego czasu po wyjeździe z Selcuk coraz bardziej słychać huczenie z przedniego prawego koła mojego Passata.To łożysko daje znać, że jego żywot dobiega końca. Niby auto jedzie, jednak do pokonania pozostaje nadal około 2000 kilometrów do przejechania. Zdaję również sobie sprawę, że łożysko może się rozlecieć co spowoduje zablokowanie koła. Jednak postanawiamy następnego dnia jechać. Huczenie na początku pojawiało się przy prędkości około 100 km/h jednak po pewnym czasie huczało już przy 70 km/h. No nic, jak już pisałem postanawiamy jechać dalej do Polski.

Pergamon TurcjaPergamon TurcjaAle wcześniej zahaczamy po drodze o Pergamon . Co prawda byliśmy tu na początku wyprawy jednak wówczas niebo było nieco pochmurne i padał lekki deszcz. Dziś robimy sobie już foty w pełnym słońcu z widokiem na sztuczne jezioro Kestel Baraji.

Canakkale TurcjaNiemniej czas było już wracać, jeszcze przeprawa promowa w Canakkale i ruszamy powoli w stronę Bułgarii.

IMG_1754W drodze powrotnej szaleństwo powodziowe ogarnęło całą Europę . Tak jak gdy jechaliśmy do Turcji lało, tak samo przy naszym powrocie w Serbii przejeżdżaliśmy jedna burzę za drugą, łożysko warczało,oj było nerwowo.Odpuściliśmy planowany powrót przez Grecję i Macedonię i wybraliśmy krótszą odległościowo ( niekoniecznie czasowo) trasę przez Bułgarię.

IMG_1895Jednak jakoś udało się i cała wyprawa do Turcji z 2010 roku dobiegła szczęśliwego końca. Przejechaliśmy  zlewy i łożysko w Passacie wytrzymało. I na koniec szczególne pozdrowienia dla Radka :) współuczestnika wyprawy :)

Czas na następną relację tym razem Czarnogóra i Albania 2015 :)

 

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Submitted in: Turcja |